Laura czekała na ten dzień od dawna. Zastanawiała się jakie to uczucie zobaczyć swoje zapiski zebrane w książkę o szeleszczących stronach. Papierowe wydanie jej pamiętników czekało na nią w biurze wydawcy. Tysiąc egzemplarzy – na początek to i tak sporo. Kamilka była bardzo dumna trzymając w rękach książkę mamy, zwłaszcza, że wiedziała iż nieraz jej zachowanie było inspiracją dla opisywanych anegdot. W wydaniu książkowym zostały uwzględnione też wiersze Laury. Tego kroku się trochę obawiała, ale dała się przekonać, że stanowią dopełnienie dla opisywanych historii. Kobieta chciała pisać o radości, ale zawsze wychodziło na smutnie. Nie umiała pisać wesołych wierszy, nie była artystką podobną do Szymborskiej, która umiała się zdystansować do własnej twórczości ale raczej podobnie jak Miłosz nie do końca panowała nad targającymi ją emocjami. Tylko wtedy mogła pisać gdy uczucia były szczególnie intensywne. Jak mawiał Brodski poezja to prowadzenie przez język. Lubiła wiersze księdza Twardowskiego, ale sama pisała w zupełnie innym stylu i nie do końca była pewna czy ma prawo tak pisać. Bo chciała ludziom dawać nadzieję a z jej wierszy przebijały smutek a wręcz rozpacz, żal i utrudzenie życiem. W końcu balansowanie na granicy życia i śmierci jest wyczerpującym doświadczeniem. Podobnie jak depresja i ataki panicznego lęku, jakie ją dopadały wielokrotnie. Moje życie nie nadaje się na bajkę- pomyślała kobieta. Bardzo chciała móc dopisać szczęśliwe zakończenie. Może w następnym tomie. Jeśli będzie – pomyślała mama Kamilki. Okładka książki została zaprojektowana przez koleżankę Laury Martynę. Martyna była ostoją spokoju i opanowania. Kiedy jej dzieci bawiły się razem mam Klary nie raz biegła do swojej córeczki by ją pocieszyć albo podmuchać stłuczone kolanko. Martyna mama bliźniaków Kuby i Filipa rzadko interweniowała choć chłopcy wielokrotnie się szturchali. Miała kojący głos, niski i wibrujący. Dziewczyny poznały się na kursie włoskiego na który Laura się zapisała aby przerwać monotonię swoich dni spędzanych w domu i „wyjść do ludzi”. Nowenna pompejańska, którą zaczęła wtedy odmawiać prowadziła ją przez następne lata. Bliskość Matki Bożej towarzyszyła jej w trudnych momentach i chwilach samotności.