Laura spotkała przypadkiem w centrum handlowym swoją koleżankę  ze studiów - Dagmarę , wymieniły kilka grzecznościowych uwag, zagadały o swoich dzieciach, zdziwiły się, że są już takie duże i poszły – każda w swoją stronę. Każda do swojego świata. Każda do swojej bajki. Kilka dni później przyszedł mail od Dagmary. Co prawda wymieniły się adresami email, ale Laura nie spodziewała się dostać kiedykolwiek wiadomość od koleżanki. W załączniku znajdowało się zdjęcie koleżanki wraz z choinką , wszyscy suszą zęby. Tymczasem mail, chaotyczny i jakby pisany na raty do wesołych nie należał:

Jak na obrazku. Tak właśnie wyglądamy: mąż, dwójka dzieci, zgrani, weseli, zaskoczeni wspaniałymi prezentami. Śpiewamy kolędy, żartujemy. Jemy pyszności. I takie chwile radości są bezcenne, ale to nie jest cała prawda o nas. Za tym kryje się codzienność,  w moim wypadku uzależnienie od leków. Za każde 2,5 godziny płacę tabletkami. Muszę je brać i w dzień i w nocy. Jeśli nie to zjazd do studni. Tak to nazywam bo nie znajduję lepszego określenia, a są to efekty odstawienne.  Co wtedy dzieje się z ciałem to pojąć może tylko ten, kto tego doświadczył.

Dookoła są ludzie, bliscy, rodzina, wiedzą mniej lub więcej co się dzieje, myślą stereotypami, odsuwają się lub współczują i terroryzują wciąż pytając ile tabletek biorę, a ma być coraz mniej. Tylko, że każdy dzień staje się bardziej nie do zniesienia.

I mówią Ci nie masz prawa tak się czuć, i mówią Ci normalnie żyj. Życie jest straszliwą katorgą, ale wiele zależy czy potrafisz chcieć wyzdrowieć dla siebie. Ja nie potrafię, robię to dla męża, mamy, lekarzy, dzieci. Nie potrafię chcieć tego dla siebie. I czekam na cud. Robię wszystko, co w mojej mocy a resztę zawierzam Bogu. Czasem tak jest kiedy problem przerasta siły. Szukam siły w Bogu, oddaję mu swoje cierpienie, a jednak pustynia trwa. Nie biorę tabletki, bo tak lubię, bo chcę się lepiej poczuć, bo to mnie uspokaja. Biorę po to, żeby przeżyć, przetrwać ten kolejny dzień i tą kolejną noc. New Life'm - We mnie i w tobie: „Pozwól mi być, biegać w blasku słońca, pozwól mi żyć, cieszyć się bez końca z błahych spraw. Pozwól mi być, budzić się o świcie, by odkrywać życie tak jak ty, pozwól mi być”.

Znajdź światło w sobie

Za kolejnym ciemnym zakrętem

Nie bój się śmierci

Póki żyjesz.

Nie trać nadziei

Nie ważne co mówią inni

Uwierzyć, że to się może udać.

Nie raz, lecz codziennie wierzyć na nowo.

Słowo wypowiedziane niech stanie się ciałem.

Za każdym człowiekiem ciągnie się krzyża cień.

Nawet jeśli Twój wydaje się cięższy.

Nie pytaj bo każdy szyty na miarę

Przez boskiego krawca.

Znajdź w sobie blask

Nie znalazłam.

 

Kolejny zły dzień, i tak już od miesiąca, paradoksalnie w najlepszym czasie w roku najbardziej mi się pogorszyło, kiedy walczę by nie wziąć kolejnej tabletki czuję się okropnie. Nie mogę uwierzyć, że znowu wszystko się popsuło. Budzę się wcześnie, albo w nocy. Staram się cały ten czas wypełnić modlitwą różańcową ale jest bardzo ciężko. Jestem zmęczona życiem, bardzo zmęczona. Chcę tylko zasnąć. Błagam Cię Boże pomóż mi, żebym miała siłę nastawić pranie, odrobić lekcje z dziećmi, na spotkanie z przyjaciółką. Żeby cieszyć się choć pięknymi chwilami. Wszechogarniające zmęczenie zabija we mnie całą radość, którą miałabym z dziećmi kiedy się bawimy, kiedy drapię ich po pleckach, albo rysuję zagadki: literki, kształty, zwierzęta. Wiem, że radość i normalność jest w zasięgu ręki – wystarczy wziąć więcej tabletek – spać dobrze – mieć siły na przeżycie kolejnego dnia. Jednak ta droga jest dla mnie zamknięta. Nie zrobię tego , choć cena jest straszna. Nie zadaję już pytań, żyję dla Boga. Niech będzie tak jak On chce. Wszystko w Jego rękach.

Sama na skraju przepaści

Jeden krok i będzie już dobrze

Jeden krok i siły powrócą

Jeden krok którego zrobić

Nie mogę

Stać ciężko tak strasznie

Może uklęknę.

 Laura długo wpatrywała się w tekst, jeszcze nie wiedziała jak może pomóc Dagmarze, ale wiedziała, że musi. Nie mogłaby zostać obojętna na taką szczerość. Chociaż nie znała żadnej organizacji zajmującej się pomocom osobom uzależnionym od leków antydepresyjnych musiała poszukać, musiała znaleźć pomoc.